mwiacek.comColorColor | Mobile  
Polskie piekiełko czyli jak użytkownicy stali się grubo ponad 10 lat zakładnikami "fantastycznego" układu (2026)
Submitted by marcin on Sun 09-Aug-2026

Polski
polski blog
Sobieski
fantastyka

Przyznam się, że ręce mi opadają, jak widzę idiotyzmy tu i tam. Ale zacznijmy od początku...

Dawno, dawno temu (na oko ze 12 lat) pewien człowiek za darmo zrobił co mógł i przygotował pewnemu Wydawnictwu stronę. Napisał ją w PHP i podłączył pod bazę danych (przez chwilę myślałem, że Oracle, ale bardzo możliwe, że to jednak raczej MySQL). W trakcie robót kontakt się urwał, sądząc po informacjach z Wydawnictwa dosyć gwałtownie, co moim zdaniem może sugerować brak chęci dalszej współpracy (gdybyśmy mieli jakąś katastrofę, której nikomu nie życzę, to przy dobrych relacjach raczej byłaby możliwość nawiązania kontaktu z bliskimi tego człowieka, prawda?)

Strona sobie działała coraz gorzej, co wcale nie dziwi - brak uaktualnień, problemy z wydajnością, itp.

I teraz nadszedł rok 2026:

  • 13 lipca - strona zaczyna sypać błędami HTTP 500 internal server error
  • 28 lipca - jeden z włodarzy jak gdyby nigdy nic wrzuca dwie reklamy
  • 30 lipca - tenże sam Pan jest łaskawy skomentować problemy tworząc dosyć łzawą historyjkę o dwuletnich pracach nad nową wersją i niespodziewanych trudnościach (HTTP 500 widać w najlepsze dalej)
  • 6 sierpnia - zauważam błąd "too many connections" do bazy danych

Użytkownicy są słusznie zdezorientowani do 30 lipca, tymczasem pod wątkiem z tego dnia pojawia się kilka komentarzy, że nie ma się co czepiać, i że każdy ma być wdzięczny, że strona w ogóle jest... A najciekawszy w ogóle jest tekst "kto potrzebował ten wiedział... to nie była wiedza tajemna" (co może sugerować kolesiostwo, prawda?).

I teraz tak się zastanawiam: skoro ktoś codziennie masowo łączył się do bazy, to chyba naturalne jest, że "główna" strona przestała działać? Skoro ten cały "development" można zrobić na wyciągniętym ze śmietnika dziesięcioletnim czy piętnastoletnim laptopie czy innym złomie, to czy działanie na produkcji i brak informacji dla użytkowników nie jest świadomym pokazywaniem im środkowego palca?

Przyznam się, że zażenowanie mnie bierze, jak widzę układy i układziki tu i tam. A jeszcze większe, jak niektórzy bronią tego zamiast budować lepsze jutro. I żeby była jasność - w 2020 proponowałem zrobienie nowej całości w sposób transparentny, bezstresowy i nieinwazyjny (na darmowej licencji), co skomentowano m.in. tak, że nikt tego nie chce i nikt mnie nie prosił.

"Partia" wybrała inaczej i najwyraźniej w końcu namaściła ludzi, którzy chyba nie potrafią czy nie chcą zrobić sobie prostej kopii bazy danych ani zlimitować połączeń "na boku" do minimum. Ja mógłbym zrozumieć, że komuś omsknęła się raz czy dwa ręka, ale przez tyle dni? Gdyby ktoś tak długo i notorycznie psuł aplikację produkcyjną w normalnej firmie, moim zdaniem z miejsca mogłaby to być podstawa do natychmiastowej dyscyplinarki.

I żeby była jasność: z jednej strony formalnie mówimy o portalu firmy prywatnej, z drugiej strony w jakiś sposób jest to powiązane z czasopismem wydawanym od 1981 i polskim dziedzictwem kulturowym, o które należy dbać, które należy rozwijać i pielęgnować. To nie są jakieś jolki, memy z kotkami czy graffiti najniższych lotów, tylko portal, któremu (podobno) zależy na użytkownikach i rozwijaniu tego, co najlepsze.

I tak to się jakoś kręci to polskie piekiełko. Tylko ludzi szkoda, szczególnie, że część przez lata uwierzyła w te brednie, że z problemami nie można nic zrobić...

PS. Nikogo nie obrażam ani nie zniesławiam, mam natomiast prawo do własnego zdania.