mwiacek.comColorColor | Mobile  
Na Ukrainie wojna na żywo, a na zachodzie wojna domowa (2022)
Submitted by marcin on Thu 28-Apr-2022

polski
polski blog
salon24.pl



Dzisiaj połączę kilka kropek.

I tak ostatnio składałem PIT-a rocznego. Nie lubię tej czynności i uważam, że system podatkowy powinien być tak skonstruowany, żebyśmy nie musieli corocznie meldować, co i jak. No ale OK… wszedłem na odpowiednią stronę, sprawdziłem, czy formularz elektroniczny jest poprawnie wypełniony (Urząd Skarbowy zrobił to na podstawie wcześniejszych danych), zaakceptowałem, a po kilku dniach na moim koncie pojawił się zwrot. Ilość danych jest tu relatywnie tak niewielka, że prawdopodobnie dane wszystkich Polaków zmieściłyby się na sprzęcie, który mamy w domu… nie zmienia to faktu, że zwyczajnie nie ma się tu do czego czepić. Komputery w tym wypadku uprościły życie. Brawo!

Kropka druga. Tu i tam widać „sensacyjne” newsy o tym, że jakaś kobieta narobiła komuś do łóżka, albo najwyraźniej dokonała krzywoprzysięstwa. I tak mnie w tym momencie coś zastanowiło – małżonkowie najwyraźniej byli siebie warci, z drugiej strony, czy można tak przekraczać granice?

I tu dochodzimy do zakupu pewnego miliardera. Wszyscy się zachłystują tym, że 44 miliardy USD zostały zapłacone za prywatną firmę, którą niektórzy uważają za źródło prawd objawionych. Uwaga pierwsza – nieźle ten balonik został napompowany, prawda? Uwaga druga – „niektórzy” (piszę w cudzysłowie, natomiast wiadomo, o którą stronę chodzi) płaczą, że nagle ich wizja świata nie będzie mojsza od innych. Pojawiają się tu i tam oskarżenia o jakąś mizogomię (tfu, co to za nowomowa?), o antysemityzm, i inne rzeczy. Nie wiem, co właściciel zrobi ze swoim zakupem. Czas pokaże. Niektórzy uważają go wręcz za mesjasza, a ja poniekąd się zastanawiam, że tak naprawdę podziw budzi jego logiczne, normalne, zdrowe, myślenie (stąd np. jego komentarz, że Netflix pewnie nie traciłby użytkowników, gdyby wszędzie nie wciskał jedynej słusznej ideologii)

Mamy też kolejną kropkę, a mianowicie newsa, że ukraińskie dzieci wydają się bardziej wyedukowane niż dzieci francuskie. Cóż za zaskoczenie, prawda?

I wreszcie najdrobniejszy przykład z mojego malutkiego podwórka. Przez długi czas używałem sobie spokojnie laptopa, który działał bez żadnych problemów z Ubuntu 21.04 i 21.10. Po uaktualnieniu na 22.04 czas pracy na baterii widocznie spadł. Teoretycznie jest bardzo dobrze (powertop w idle najniżej pokazał mi wczoraj przez chwilę 1.76W, a często wskazuje ok. 2W), ale nie jest… Podejrzewałem i podejrzewam nowe Gnome, snapy i kilka innych elementów, mam wątpliwości co do jądra 5.15, i dlatego teraz testuję 5.17 (chyba jest trochę lepiej), być może wrócę do starszej wersji Ubuntu lub użyję czegoś innego (wszystko zależy od tego, czy będę miał czas).

Swoje doświadczenia krótko opisałem w poście umieszczonym w dwóch portalach. I zaczęło się… użyj Macbooka Air (w tekście napisałem o tym, że ten ma ekran błyszczący, podałem też link do swojej recenzji, gdzie szerzej omawiam ten poniekąd całkiem sympatyczny sprzęt), Linux to syf (z czym się nie zgadzam, i choć ma dużo za uszami, to jest doskonałym rozwiązaniem w wielu wypadkach), po co w ogóle długi czas na baterii, może lepiej użyć kartki papieru czy pisać w terminalu (komentarz teoretycznie rzeczowy, mnie natomiast chodziło o używanie „normalnego” pełnokrwistego edytora, bo poniekąd nie po to wymyślono nowoczesne metody pisania, żeby używać tych z poprzedniej epoki), itd. itd.

Było trochę bardziej rzeczowych komentarzy, i za te dziękuję (chociażby widoczne próby doradzenia, żeby użyć innej dystrybucji, albo przypomnienie, że kiedyś palmtopy działały na paluszkach długie tygodnie).

I teraz połączę kropki. Ktoś w dalekiej Ameryce powiedział, że pewne rzeczy mają wyglądać tak, a nie inaczej.

I tak mamy np. grzejące się procesory z miliardami tranzystorów. Piękne, wspaniałe, ale… z całych sił staramy się je limitować (bo inaczej się przegrzewają), a do tego producenci mówią nam, że koniecznie mamy je wymieniać raz na kilka lat, bo zestarzały się „moralnie”. Nie mam środków Elona Muska, ale nadal zastanawiam się – oryginalny 8086 Intela był wykonany w procesie 3000nm, i miał 29000 tranzystorów. Załóżmy teraz, że przygotowujemy nową architekturę w 7nm, która nie będzie miała różnych naleciałości x86, i będzie w stanie pracować z adresami 64-bit. Niech ona ma 100000 tranzystorów (albo, co tam, 1 milion). Taki układ będzie miał minimalną powierzchnię (a więc będzie można go cudownie otoczyć np. ciekłym metalem, który będzie w stanie pięknie odprowadzić ciepło). Dajmy teraz użytkownikowi np. 100 takich rdzeni, i niech oczywiście każdy będzie miał możliwość fizycznego wyłączenia, itp. I teraz pytanie – na ile to może być bardziej efektywne niż jeden duży klocek?

Tak się też ostatnio zastanawiałem, że mamy taki e-ink. I szczerze mówiąc bardzo wygodne byłoby mieć kartę prepaid, która przy płatności przez NFC uaktualniałaby zawartość takiego wyświetlacza na karcie, który pokazywałby ilość środków.

Takich różnych rzeczy można wymieniać w nieskończoność. I tak się zastanawiam, że o ile kiedyś Ameryka rzeczywiście prowadziła w różnych sprawach, to teraz często i gęsto jest to niestety sztuczne i iluzoryczne. Weszliśmy w czasy, gdzie ludzie mają tylko pracować, i pracować, i pracować, a do tego logiczne myślenie zostało zniszczone przez ideologie. Ludzie najwyraźniej przestali marzyć, żeby realnie mieć więcej (ja gdybym miał laptopa, który pracuje mi np. miesiąc na baterii, to bym się nie obraził). Młode pokolenie straciło swoje dzieciństwo, i poniekąd widzi wykreowaną przez starszych sztuczność (pewnie dlatego nie chce się zarzynać o nic w pracy):

https://www.youtube.com/shorts/_zOC9YoWvxE

W najlepsze trwa wojna domowa o dusze, i szczerze mówiąc, cieszę się, że pojawiają się takie rzeczy, jak normalne składanie PIT, kwik związany z Twitterem, demaskowanie tego, że dla niektórych defekowanie do łóżka jest normalne, czy informacje, że procedury związane z obsługą lotów w Polsce będą jednak trzymać pewne standardy (nie wiem, na ile to element gry politycznej, ale… może jednak uda się uwzględnić to, o czym mówili kontrolerzy). To oznaki tego, że normalność się nie poddaje. A gdyby ktoś chciał porównać jakość normalnych metod z tymi „nowoczesnymi”, to wrócę znów do poziomu edukacji dzieci ukraińskich…

PS. To, jak bardzo weszliśmy w epokę ciemnoty, widać też na przykładzie koronawirusa. Ale to już oddzielny temat...