Dom jest parterowy i głównie drewniany,
dach jest dachówkowy, dół zaś murowany,
z drewna okiennice, wokół żółte ściany,
dachu krzywe lice, ganek z frontu dany,
kuchnie dwie w środku oraz dwa pokoje,
sień pośrodku, w niej rodzin dwóch stroje,
ganek ze ścianami, kolejne tam podwoje,
strych żyje duchami, skarbów kryje zwoje,
chłodno w domu w lato, gorąco zaś zimą,
miejsca tyle na to, że jedną żyją rodziną,
Przed domem stoi ogromny orzech włoski,
co osłania cieniem ich wszelkie troski,
jest też studnia z krystaliczną wodą,
zimną, czystą, również będącą ochłodą,
Z boku drobne leszczyny oraz grusza
co konarami ciągle powoli porusza,
z drugiej strony domu ogród stoi cały,
wszystko w nim, śliwy też tam cień mały,
Przed ogrodem zaś droga jest wytyczona,
czasem autem ktoś powoli ją pokona,
A za drogą przestrzenie nieskończone,
pełne dobra ziemi są całe niezwykłego,
które nie będą nigdy całkiem docenione,
przez kogoś niewtajemniczonego.
I niebo jest niebieskie, czyste i jasne,
a słońce zawsze nieprzysłonięte,
lepsze od kupionych, gdyż są własne,
zboża i inne skarby stamtąd wzięte.
Ludzie zaś mają tak dużo radości,
chociaż zmęczenie u nich często gości...
Takich ojczyzn mnóstwo w Polsce było,
budowane latami, aż odwiedzić miło,
ludzie zaś siły wielkie wtedy mieli,
dzień chwytali, mądrość też widzieli,
wiedzieli, że jeden ma wspierać drugiego,
pracować, a nie pasożytem być innego,
wiedzieli, że poświęcenie bywa w cenie,
a nie smutku pełne leniwe ględzenie,
i może nie mam teraz racji całkowicie,
ale różni znani mi słabsi są chyba niezbicie...
Nie wiedzą, co w życiu bywa tak ważne,
myślą, że zakazane są gesty odważne,
albo że latami na coś trzeba czekać,
że w nieskończoność można też zwlekać,
tak wynika z tego co tu i tam widzę,
i tego wniosku się w ogóle nie wstydzę,
a jeśli ktoś ma odwagę coś powiedzieć,
to wprost, nie chcę zza pleców się dowiedzieć.....