Restart

Istnieją momenty, które o wszystkim decydują,
Istnieją momenty, które latami są pamiętane,
I są chwile, które miesiącami nurtują i kłują,
I są chwile, które tak długo za wzór są brane,

To, co się nie stało jesienią w zimnym parku,
To, co w murach swych zapamiętały mieszkania,
I siedzenie w aucie przy małym nocnym marku,
I opalenizny wspaniałej piękno niepodziwiania,

Szkoda, że czasem nic nie idzie tak jak chcemy,
Szkoda, że ludzie często o czym innym śnią,
Lecz dzięki temu pewną inną szansę dostajemy,
Lecz dzięki temu pewne inne cuda się przyśnią,

Teraz jest czas rozliczenia i nowego tworzenia,
Cóż przyniesie jutro, pojutrze i cóż się zmienia ?

Nie ma co lwów w klatce na siłę przymykać,
Nie ma co też fałszywych przyjaciół dotykać,
I nie należy znowu do pewnych spraw wracać,
I nie należy znowu pewnych rzeczy przywracać,

Kto jest ze mną, niech znów dzwoni i się odzywa,
Kto jest ze mną, niech nęci i z daleka przybywa,
I niech nam Bóg i Honor i Ojczyzna drogę torują,
I niech nam przy upadkach pomagają oraz kształtują,

A dzisiaj mam dość fachowców w sumie partaczy,
A dzisiaj mam dość bylejakości co zewsząd paczy,
I powtórzę jak mantrę znane już w sumie słowa,
I powtórzę póki znana jest mi polska mowa,

Że błagam, by ktoś mnie niedoskonałością czarował,
Że błagam, by na jej poprawę konkrety przyjmował,

I chcę, by me wszystkie zmysły na raz były drażnione,
I chcę, by me uszy pieściła słowiańska mowa,
I czekam, aż szaleństwa moje będą czasem tłumione,
I czekam, aż słyszeć będę absztyfikanta i inne słowa,

I dążę, by różne twarze i maski były me ukazane,
I dążę, by zrozumienie się bez słów było widoczne,
I krzyczę dopóki właściwe innym rzeczy nie będą dane,
I krzyczę dopóki nie spełni się marzenie noworoczne,

I mam nadzieję na oglądanie kształtów okrągłości,
I mam nadzieję na powrót prostych rozrywek pożądania,
I myślę o słuchaniu dowcipów drobnych subtelności,
I myślę o śniadania razem ranem przygotowywania,

I nie chcę mieć w końcu brutalnej nagiej racji,
I nie chcę czasem zamieniać w sprzedaż relacji,

I padam, bo nie dostaję tego za co warto harować,
I padam, bo nie każdego szkiełkiem da się wychować,
I pragnę nie mieć choć raz uwag mych niewinnych,
I pragnę nie myśleć za dziesięciu mądrych innych,

I proszę o to, abym nie musiał pleców pilnować,
I proszę o to, abym miał z kim uroki pogo ucztować,
I próbuję działać, gdy optymizmu wariant zawodzi,
I próbuję działać wtedy, gdy nikogo to nie odchodzi,

I ufam, że kiedyś będę miał sen całkiem spokojny,
I ufam, że ktoś okryje, gdy wirus Filipin złapie upojny,
I żądam wiedzy mej od czasu do czasu pokonania,
I żądam życzenia powodzenia ranem znowu czytania,

I więcej w życiu mam różnych pragnień i planów,
I bardzo chcę znać więcej polskich Pań i Panów,
Którzy potrafią dać więcej niźli tylko pustości,
Którzy umieją wykrzesać ten piękny kwiat radości,

Bo pomimo wielkich losu przeciwności i złośliwości,
Bo pomimo zazdrości i polskiego piekiełka nicości,
Każdy dzień piękny być może wśród tego otoczenia,
Każdy dzień w czyny może zamienić drobne marzenia,

Nieprawdaż ?