aaaaaaaaaaa.....

Czy ktoś miałby siłę opinię mą zmienić,
czy ktoś potrafiłby odczucia odmienić,
czy ktoś potrafiłby zająć me myślenie,
na tyle żebym nie popadał w osłupienie,

bo jak słyszę i widzę, co się wyprawia,
jak czuję, jak wielu sytuację naprawia,
słyszę rozmowy jak wczoraj zasłyszane,
przez wielu fakty poniekąd potwierdzane,

że pszczoły nie brzęczą, kury nie gdaczą,
że konie też nie rżą i dzieci nie płaczą,
że większość stąd ucieka lub pouciekała,
że część stara lub na zasiłkach pozostała,

że na polach jedynie kukurydza się złoci,

że wszystko inne nienowoczesne się stało,
bo wszystko inne ofiarą dopłat zostało,
że smutni ludzi na pendolino patrzyć mogą,
w telewizji często zaś twarz wodzów drogą,

ciągle słyszą, że plastikowy twór poleciał,
że postęp, bo bez awarii tu czy tam doleciał,
że więcej radarów budżet uleczy i wybawi,
że jak auta zabiorą, wszystkich to zbawi,

w czasach, gdy Wilanów wielkim marzeniem,
gdy mieszkanie tam dla wielu zbawieniem,
uczelnie wszystkim bez wyjątku pomagają,
bo na gońca menadżerów też tylko wymagają,

bo montownie kolejne tu i tam są otwarte,
gdzie azjatów dłonie już czekają rozwarte,
i choć nikogo co mówię już nie interesuje,
to jednak teraz koniecznie tutaj zanotuje,

że po nocy słońce jak dotąd wschodziło,
i po zimie zawsze zboże również rodziło,
i gdy naprawdę wiele było i jest stracone,
to wszystko być może i będzie odrodzone...