Ewolucja... (2012)

Ostatnio ciągle ktoś próbuje mnie "nawrócić"... Zacznijmy od zagadek jednak:

  • w aplikacji można zobaczyć "pokaż mi rekordy z datą > data wskazana". Jakie rekordy pokaże aplikacja ?
  • aplikacja ma obsługiwać Share Pointy. Jakie adresy będzie wspierać aplikacja ? (chodzi o przedrostek)
  • aplikacja ma działać z rozdzielczościami minimum 1024x764. Czy niedziałanie z 1400x1050 jest poprawne ?

Odpowiedzi poprawne to oczywiście: dni późniejsze niż data wskazana, http i https, nie

Dlaczego o tym mówię ? Bo czasem napotykam w świecie IT niespodzianki, o których się naprawdę nie śniło i filozofom (czytaj - np. dowody na to, że wspomniane odpowiedzi nie bywają poprawne) i wystarczyłoby tylko pomyśleć, żeby ich nie było (zabrzmiało to oczywiście podobnie do tego, że "komputery służą do rozwiązywania problemów, których by nie było, gdyby nie było komputerów" :)).

Niestety przez lata dało się zauważyć, że ludzie po prostu często i gęsto zapominają, że technologia to młotek i ten młotek służy czemuś. I tak aplikacje powinny szybko i bezbłędnie podawać wyniki, muzyka powinna być odtwarzana bez zająknięć, itd. itd.

Tymczasem co się dzieje ? Niestety, ale w wielu wypadkach logiczne myślenie/zdrowy rozsądek jest przykrywany korporacyjnymi regułkami i innymi wymysłami (co dobrze obrazuje ten tekst).

I później powstają potworki takie jak Windows 8 (co ludzie naprawdę o nim myślą - zapodam np. link komentarzy pod tekstem na benchmarku).

Żeby nie było, że to tylko Microsoft - uaktualniłem sobie Ubuntu do wersji 12.10. I co teraz mam ? wyszukiwanie po Amazonie (nie można wyłączyć), usunięto ikonę/link do "update-manager" (trzeba sobie dodać), nie ma oczywiście ikony do shella (co mógłbym przeżyć, gdyby Unity było funkcjonalne), a całość spowolniła x razy pod VirtualBox....

Mac OS ? Działa wolniej po update do ostatniego releasu (na kompie, z którego zdarza mi się korzystać)

Postęp ? Litości...

Oczywiście można powiedzieć, że złe rozwiązania zostaną wyparte przez dobre, jak się stało z:

VHS - kiedyś podstawa (wraz z "LP", "SP", śnieżeniem, czasem dźwiękiem mono), teraz właściwie wyparte w całości przez płyty (z uwagi na lepszą jakość).

płytami CD/DVD/BlueRay - w przypadku PC technologia powoli wymierająca (istniały ograniczenia na ilość plików, poziom zagłębienia katalogów, do tego dochodziły wibracje, podatność na uszkodzenia, z każdą kolejną generacją również problemy z systemami "zabezpieczeń")

monitorami CRT - i dobrze, że odeszły :)

dyskietkami - było, minęło...

ISA - z ich zworkami :)

itd. itd.

Tylko że niestety reguła nie sprawdza się w przypadku dużych firm, które potrafią działać jak Borg....

Istnieje oczywiście niestety druga strona medalu - jak ktoś ładnie zauważył "A ogólna sentencja z mojej branży to... jeśli chcesz dobrze zrobić jakiś projekt i jesteś Anglosasem, to lecisz do Polski, Indii lub Chin, zatrudniasz lokalnych geniuszy (za 1/20 tego co w USA/UK) i siedzisz na miejscu na dupie i pilnujesz tego bajzlu wg. anglosaskich wzorców. Sukces gwarantowany. Jeśli jednak zostawisz sam sobie autochtonów, żeby ci projekt skończyli to porażka murowana."

W tej sytuacji wypada tylko zapytać - jak żyć ? jak żyć ?