Android Market - aplikacja APN wersja 2 (2012)

Jakiś czas temu napisałem proste narzędzie APN do ustawiania APNów używanego przeze mnie operatora MVNO. Przy jego pisaniu wyszło na jaw, że w systemie Android podobne operacje wykonywane są bezpośrednio na niezbyt udokumentowanej bazie danych.

Z przyjemnością mogę powiedzieć, że narzędzie zostało uaktualnione o kolejnych operatorów i ma w sobie teraz APNy i ustawienia Plus, mBank mobile, T-Mobile.pl, Play, Aero2. Mogę go także uaktualnić o dane kolejnych sieci.

Narzędzie ma teraz opcje nie tylko do dopisywania własnych ustawień do bazy Androida, ale również pełnego zmieniania w niej wpisów (jeżeli aplikacja ma dane, to usuwane są wpisy systemu i w przypadku braku APN o nazwie jak we własnych danych są one dodawane) oraz...automatycznego wywoływania tej funkcji po starcie telefonu i wpisaniu PIN (ta funkcja jest opcjonalna i domyślnie wyłączona).

Wychodzi tutaj na jaw prymitywizm Androida - nie można zrezygnować ze startu jakiegoś kodu po starcie telefonu (niewielka część APN jest więc zawsze startowana i wydłuża czas uruchamiania urządzenia), zaletą jest możliwość resetu do ustawień zaszytych w systemie (przynajmniej mój telefon to ma).

Aplikacji ponownie nie testowałem w Androidzie 4 - ROMy dla mojego telefonu wydają się delikatnie mówiąc rozczarowywujące, a zakup nowego telefonu nie wnosi dla mnie zbyt dużej "wartości dodanej" (szczególnie, że może pojawić się wkrótce Tizen).

PS. Wspomniane wyżej kwestie to nie jedyny problem tego systemu. Przykładowo ostatnio próbowałem sprawdzić, czy można wysłać SMSy z dowolnymi ustawieniami nagłówków (podobnie jak w obecnych od wielu lat modemach AT). I co ? To "nowoczesne" rozwiązanie tego NIE MA. Żenada.

PS2. Podobną żenadą jest brak wszystkich funkcjonalności dobrego skądinąd Blueza (a przynajmniej nie udało mi się znaleźć sensownej opcji łączenia z użyciem RFCOMM)

PS3. Przypomina się w tym miejscu artykulik http://www.telepolis.pl/news.php?id=24555. Mówiąc krótko - w systemie Google dosyć słabo jest z wieloma rzeczami, podobnie sam zauważam procesy od aplikacji, które teoretycznie nie powinny ich mieć (a przynajmniej trudno sensownie wytłumaczyć ich obecność)