Nasze zachowanie...

Kiedyś łatwiejsze zdecydowanie wszystko było,
lecz to nieubłaganie i bezpowrotnie się skończyło.

Włosów ukradkiem poprawianie i oblicza pudrowanie,
zalotne oczu spoglądanie, dekoltu delikatne uchylanie.
Butów podwyższanie, obcasów podkutych klekotanie,
spodni biodrówek wciskanie, nóg długich pokazywanie.
Ust pomalowanie, wciętych talii paskiem przepasanie,
ciała zmysłowe ruszanie, ubiorów obcisłych zakładanie.

Kiedyś łatwiejsze zdecydowanie wszystko było,
lecz to nieubłaganie i bezpowrotnie się skończyło.

Teraz zmysły facetów po stokroć codziennie są rozpalone
detalami tymi wielokroć ze świadomością bywają drażnione.
Miłe, ale i straszne w tym kokietek samoprezentacji planie
jest nieuchronne tych kobietek podświadome wyrachowanie.
Że choćby mając blisko faceta głęboko w nich zapatrzonego
latami potrafią szukać kogoś dalekiego, pięknego i bogatego,

Kiedyś łatwiejsze zdecydowanie wszystko było,
lecz to nieubłaganie i bezpowrotnie się skończyło.

Bo jako ludzie różne rzeczy robimy, ale o nich nie mówimy,
sami tego nie widzimy, ale często podświadomie się mamimy.
Szkoda, że mimo otoczki ludzkości i całej praworządności
nie ma w nas wielu żadnej miłości ani krzty humanitarności.
Że w wyścigu szczurów podążamy i powolutku pełzniemy,
samych siebie pchamy, a słabszych bez pardonu depczemy.

Kiedyś łatwiejsze zdecydowanie wszystko było,
lecz to nieubłaganie i bezpowrotnie się skończyło.

Wszechobecny blichtr i ułuda panuje, często w nas dominuje,
doraźne cele wielu realizuje, inicjatywy innych złośliwie psuje.
Kto dobry bywa niedoceniony, po odejściu będzie zauważony,
obecnie często tak obciążony, że wszystkim wręcz przytłoczony.
Dlatego gdy czyjąś wielkość widzimy, nie czekajmy ani godziny
i nie żałujmy osobie nowiny, że w środku o niej dobrze myślimy.

Jutro może być za późno...